Wypożyczalnia odtwarzaczy cyfrowej książki mówionej dla osób niewidomych i słabowidzących – Edycja 2016

 

P  O  L  E  C  A  M  Y

darmowy eBook fantasy do pobrania

Książnica Pruszkowska korzysta ze środków Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

MELANCHOLIA

Melancholia

Ogólnopolski Konkurs Poetycki

Plon XII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. C.K. Norwida

ISBN 978-83-62144-27-3

Chudy tomik – chudy rok?
Zacznijmy od liczb: I – 163, II – 132, III – 358, IV – 268, V – 143, VI – 244, VII – 166, VIII – 206, IX – 149, X – 266, XI – 329, XII – 166. Jak dotąd, dwanaście, a więc jeszcze nie siedem chudych oraz lat tłustych. Raczej sześć lat nieco chudszych (od 132 do 166) i sześć lat nieco tłustszych (od 206 do rekordowych 358).
Ta numerologia to, rzecz jasna, spis kolejnych edycji naszego konkursu i liczby zestawów wierszy na niego nadsyłanych. Jak widać, nie tylko „Chincyki trzymają się mocno.  Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. C. K. Norwida już dwunasty rok trzyma się co najmniej równie mocno.
Rokrocznie niemała grupa poetów postanawia podzielić się z nami swoją twórczością. A to znaczy: ujawnić nie tylko swój talent i warsztat literacki, swoje poglądy i przemyślenia na różne tematy, lecz także swoje wspomnienia, marzenia i plany. Postanawia pozwolić nam, jurorom, wejść w swój niekiedy bardzo intymny świat, ujawnić czy wręcz obnażyć swoją wrażliwość, swoje tajemnice.
Około 150 lat temu patron tego konkursu w ironicznym wierszu Kółko gorzko zauważał: „Jak niewielu jest ludzi i jak nie ma prawie / Pragnących się objawić!… – Przechodzą – przechodzą –”. Nasi poeci, na szczęście, pragną się objawić. I nie „przechodzą”, tylko „przychodzą”. A potem zostają. Zostają nie tylko w tym sensie, że są osoby, które przysyłają wiersze na kolejne edycje, lecz także (a może nawet przede wszystkim) dlatego, że zostają ich mikroświaty ukryte w tych wierszach. W utworach tak różnych, jak różni są ich autorzy. Niektóre z nich to wiersze, przy których lekturze wprawdzie można mieć satysfakcję, że „wszystko dokoła jest tak równo, pięknie i gładko” (jak ironicznie pisał Norwid w Cywilizacji), ale które po odłożeniu kartki przestają nas dotykać, których już po chwili się nie pamięta, które zostają jedynie jako ulotne wspomnienia. I do których trudno wrócić, bo raczej nie trafiają one do pokonkursowych tomików… Nie znaczy to jednak, że są wyraźnie „gorsze”, tej kategorii nie sposób bowiem tu przywoływać. Są po prostu inne, może nie spotykają się z wrażliwością i gustem akurat tych jurorów, którzy w danym roku je oceniają.
Nasi poeci zostają też jednak, na szczęście, w wierszach, które nas zaskakują i niepokoją, które zatrzymują naszą uwagę, które dotykają jakichś głęboko ukrytych strun naszej wrażliwości, które otwierają nam oczy na nieznane światy. Takie wiersze staramy się wybierać, nagradzać, wyróżniać i drukować. Dzięki temu ich autorzy już na zawsze zostają z nami w kolejnych pokonkursowych tomikach, do których wciąż można wracać. Dzięki temu zostają też oni, choć to brzmi może nieco patetycznie, w historii polskiej literatury. Stają się poetyckim świadectwem czasu, w którym powstały i zostały ocenione, ale też świadectwem różnych sposobów istnienia Norwidowskiej  tradycji we współczesnej kulturze.
Czy to znaczy, że te utwory są „lepsze”? Trudno o jednoznaczną odpowiedź twierdzącą. Trzeba raczej stwierdzić, że po prostu akurat w tym kontekście lekturowym przekonały nas do siebie bardziej niż pozostałe. Inny skład jury, inny czas, inne okoliczności – wszystko to zapewne zmieniłoby werdykt. Werdykt, który każdorazowo musimy, niestety, wydać.
W tym roku o ocenę było trudniej niż poprzednio. Może nieco paradoksalnie, ponieważ wierszy nadesłano znacznie mniej niż przed rokiem. Jednak z tej stosunkowo nielicznej grupy nadesłanych utworów i z jeszcze mniejszych zbiorków stworzonych przez każdego z nas po ich lekturze niełatwo nam było wybrać takie, które trafiłyby do wszystkich członków jury. To dlatego tegoroczny tomik zawiera mniej wyróżnionych wierszy niż zwykle.
Czy jednak nieco chudszy (objętościowo) tomik świadczy o chudym (jakościowo) roku, o jakimś kryzysie naszego konkursu lub, co więcej, kryzysie poezji? W moim przekonaniu – nie. Mniejsza liczba to przecież niekoniecznie niższa jakość. Konkurs trwa, a jego laureaci swoimi wierszami dowodzą, że warto go kontynuować. Ufam więc, że za rok znów przyjdzie mi z zainteresowaniem czytać poetyckie zestawy, spośród których znowu, niestety, będę musiał wybrać tylko kilka…


Tomasz Korpysz